poniedziałek, 22 października 2012

zerwikaptur bez mitu, czyli ile ważył rycerski miecz


- Można do obu, można do jednej.
- Pokażże wasze.
Litwin wydobył i podał, ale panu Skrzetuskiemu ręka zwisła od razu.
Ni się złożyć, ni cięcia wymierzyć swobodnie. Na dwie ręce poradził, ale i tak było za ciężko. Więc pan Skrzetuski zawstydził się trochę i zwróciwszy się do obecnych:
- No, mości panowie - rzekł - kto krzyż uczyni?
- My już próbowali. Jeden pan komisarz Zaćwilichowski podniesie, ale i on krzyża nie uczyni.
(Henryk Sienkiewicz, Ogniem i mieczem)

Taki obraz średniowiecznego miecza, niezwykle sugestywnie przedstawiony przez jednego z największych polskich pisarzy, utrwalił się w świadomości kilku pokoleń Polaków i trwa w niej aż po dzień dzisiejszy. Zdarza się nawet, że dzieci w szkołach są informowane (i to przez nauczycieli historii), że miecz rycerza ważył dwanaście kilo! To przekonanie zresztą doskonale współgra z mitem "złotego wieku" obecnym w świadomości przeciętnego mieszkańca naszego kraju - że ludzie kiedyś żyli dłużej, byli lepsi, zdrowsi i... silniejsi, więc operowanie tak ciężką bronią z pewnością nie sprawiało im trudności.
Jedną z najważniejszych przyczyn pokutowania tego rodzaju mitów jest znikoma liczba średniowiecznych mieczy w polskich muzeach, zachowanych w na tyle dobrym stanie, by z dużą dozą prawdopodobieństwa wyrokować o ich pierwotnej masie. W pracach znakomitych łódzkich bronioznawców Andrzeja Nadolskiego i Mariana Głoska, poświęconych temu najważniejszemu rycerskiemu rodzajowi broni siecznej, wymieniono zaledwie kilka (!) średniowiecznych mieczy z ziem polskich, które nie pochodziły ze znalezisk archeologicznych. Najważniejszym oczywiście jest Szczerbiec, do tej grupy należy także zabytek z Nysy, którym według tradycji ścięto w 1497 roku księcia Mikołaja II. Poza tym mamy jeszcze trzy egzemplarze z muzeów w Olkuszu, Elblągu oraz w Malborku.
Znaczenie Szczerbca dla określenia masy średniowiecznej broni jest, niestety, znikome - po pierwsze, był to miecz ceremonialny, po drugie zaś, każdorazowe jego użycie podczas koronacji było związane z intensywnym czyszczeniem, co z pewnością wpłynęło na wagę tego zabytku. Reprezentacyjne, a nie bojowe funkcje pełnić miał także wspomniany zabytek z Malborka. Z kolei muzeum w Olkuszu zostało zamknięte i nie udało mi się dotrzeć do interesującego egzemplarza z tej placówki. Więcej powodzenia przyniosło współdziałanie z pracownikami muzeów w Elblągu i Nysie - dzięki ich uprzejmości mogłem zbadać bezcenne miecze pod kątem ich masy i wyważenia.

Jak mógł wyglądać miecz Podbipięty
Warto zadać sobie pytanie, jaki rodzaj broni siecznej mógłby znaleźć się w rękach Sienkiewiczowskiego Podbipięty, gdyby jego przodek rzeczywiście walczył pod Grunwaldem.
Z pewnością byłaby to broń konnego rycerza - a więc nie opisany w cytowanej scenie, sięgający po pachę wielki dwuręczny miecz piechoty. Idealnym wręcz orężem do zadawania silnych, przełamujących cięć mógłby być popularny w środkowej Europie w czasach grunwaldzkich duży miecz, określany w literaturze bronioznawczej jako typ XVIa. Broń ta, długa na ok. 120-130 cm, miała dwuręczną rękojeść, długi jelec i masywną głowicę. Głownia kończyła się ostrym sztychem, co dawało także możliwość wyprowadzenia skutecznego pchnięcia.
Kilka bardzo dobrze zachowanych egzemplarzy typu XVIa posiada muzeum w Berlinie. Zostały one dokładnie opisane w katalogu H. MŁllera i H. Köllinga Europaische Hieb und Stichwaffen, wydanym w 1981 roku w ówczesnym Berlinie Wschodnim. Wprawdzie wszystkie trzy egzemplarze zachowały się bez okładzin rękojeści (zwykle stosowano drewno obciągnięte skórą), ale akurat ten element średniowiecznego miecza nie wpływał znacząco na jego ciężar. Dane trzech wybranych zabytków wynoszą:
1.długość - 124,5 cm; masa - 2,28 kg
2.długość - 121 cm; masa - 1,79 kg
3.długość - 126,5 cm; masa - 2,23 kg.
Typ XVIa był jednym z największych rodzajów broni siecznej używanej przez średniowieczne rycerstwo. Jego masa, jak widać, daleko odbiega od stereotypowych wyobrażeń. Rycerze używali także mieczy lżejszych, czego przykładem są egzemplarze datowane na drugą połowę XIII i pierwszą połowę XIV wieku, a należące do popularnego typu XIIIa. Ich długość również często sięga 120-130 cm, z tym że głownia jedynie nieznacznie zwęża się w kierunku sztychu. Często jednak do omawianego typu klasyfikuje się także egzemplarze mniejsze. Świetnie zachowanym okazem takiej broni jest wspomniany już miecz z muzeum w Nysie – ma nawet kompletne, nieuszkodzone okładziny rękojeści (choć ten element broni pochodzi prawdopodobnie z epoki renesansu, nie różni się od średniowiecznego pierwowzoru - drewniane pokrycie trzpienia zostało po prostu obciągnięte skórą). Długość całkowita miecza wynosi 113,4 cm, z czego głownia ma 87 cm. Maksymalna szerokość tego najważniejszego elementu broni jest dość duża - 5,8 cm, a jego grubość w odległości 3 cm od nasady sięga 4,3 mm. I teraz najważniejsze dla omawianego tematu parametry: masa wynosi 1,775 kg, a środek ciężkości znajduje się w optymalnej odległości 9 cm od jelca. Trzeba przyznać, że jest to chyba najlepiej zachowany w polskich zbiorach okaz typowego średniowiecznego rycerskiego oręża. Należy dodać, że położenie środka ciężkości ma decydujące znaczenie dla wyważenia broni. Jeśli leży on w zbyt dużej odległości od jelca, operowanie mieczem staje się bardzo utrudnione. Do typu XIIIa zaliczamy także wymieniony już miecz z muzeum w Elblągu. Niestety, na tym zabytku widać niewielkie ślady korozji, a trzpień jest luźno okręcony grubym drutem, co świadczy o późniejszej przeróbce. Broń ta waży 1,662 kg, gdyby jednak zachowały się oryginalne okładziny rękojeści, ważyłaby zapewne mniej. Inną interesującą cechą tego miecza jest grubość głowni - dość duża w okolicach nasady (7,4 mm), przy początku sztychu (w 2/3 długości głowni) wynosi już tylko 3,9 mm, a przy samym końcu sztychu - 1,8 mm. Miecz ma 112,5 cm długości, a maksymalna szerokość głowni sięga 5 cm.
Oba wymienione miecze z polskich zbiorów można porównać z kolejnym bardzo dobrze zachowanym zabytkiem z berlińskiego katalogu. Egzemplarz ten pochodzi z pierwszej połowy XIV wieku i ma 106 cm długości. Masę tego miecza (1,36 kg) powinniśmy jednak szacować na nieco więcej, gdyż nie ma on okładzin rękojeści.
Z berlińskiej kolekcji pochodzą także dwa dobrze zachowane (niewielkie ślady korozji, brak okładzin) miecze jednoręczne, z których większy (112 cm długości), datowany na pierwszą połowę XIII wieku, waży 1,38 kg. Mniejszy (90,3 cm długości), pochodzący z połowy XIII wieku, waży tylko 920 g! Jeśli porównamy te dwa zabytki z typem XIIIa oraz z późniejszym XVIa, widać wyraźnie, jak w XIII i XIV wieku ten rodzaj broni siecznej zwiększał swoje rozmiary.

Mieczorapier, flamberg, katzbalger
Warto zauważyć, że miecz pozostał w użyciu także w epoce renesansu. Świadczy o tym całkiem spora liczba tzw. mieczorapierów, które znajdują się obecnie w muzealnych kolekcjach. Broń ta, o dość szerokiej, typowej dla miecza klindze, ma bardziej rozbudowany od swojego średniowiecznego pierwowzoru jelec, charakterystyczny właśnie dla rapiera. W 2002 roku na zamku w Malborku gościła wystawa broni ze zbiorów Państwowego Ermitażu w Petersburgu. Dzięki uprzejmości jednego z organizatorów ekspozycji miałem okazję poznać masę oraz wyważenie wielu świetnie zachowanych (oryginalna oprawa rękojeści!) egzemplarzy broni. Dane ośmiu zbadanych mieczorapierów z XVI wieku wyniosły średnio: masa - 1,635 kg, długość - 115,2 cm, środek ciężkości - w odległości 14,3 cm od jelca. W omawianej kolekcji znalazł się także ciekawy okaz miecza szwajcarskiego z czwartej ćwierci XV wieku z autentycznymi okładzinami dwuręcznej rękojeści. Dość długi (143 cm), o prostym krzyżowym jelcu, ważył 2 kg, a jego środek ciężkości leżał w odległości 10,5 cm od jelca. Mieczorapiery są też licznie reprezentowane w przywoływanym katalogu Muzeum Berlińskiego. Dane sześciu wybranych zabytków po uśrednieniu: masa - 1,385 kg, długość - 113,1 cm.
Na zwiedzających muzea największe wrażenie robią jednak wielkie dwuręczne miecze, sięgające czasem nawet dwóch metrów długości. Być może ich imponujący widok wpływa na kształtowanie opinii o ogromnej wadze rycerskiego oręża - choć, jak wiadomo, tej odmiany miecza używały oddziały piesze w XV i XVI stuleciu jako uzbrojenia wspomagającego (i zwalczającego) broń drzewcową. Miecze dwuręczne wyglądają na naprawdę ciężkie, jednak ich rzeczywista waga najczęściej zaskakuje. W nyskim muzeum, obok opisanego już okazu typu XIIIa, eksponowany jest flamberg - dwuręczny miecz, którego część tnąca głowni wykuto w formie tzw. płomienia. Egzemplarz ten został dokładnie zbadany przez pracowników muzeum, dlatego mogę przytoczyć szczegółowe dane. Miecz ma 174 cm długości, ale waży zaledwie 3,575 kg! Flamberg mógł mieć jeszcze większe rozmiary. W katalogu muzeum berlińskiego opisano egzemplarz o długości aż 191 cm. Przy szerokości maksymalnej klingi 5,3 cm jest on znacznie cięższy od zabytku z Nysy - masa 4,970 kg robi wrażenie! Inny miecz dwuręczny z tej samej kolekcji (już z głownią "niepłomienistą") waży 3,8 kg przy długości 156,5 cm. Warto zauważyć, że wojska piesze stosowały także dwuręczną broń sieczną mniejszych rozmiarów. W zbiorach Muzeum Berlińskiego znajduje się interesujący miecz, datowany na pierwszą ćwierć XVI stulecia. Ma on 136 cm długości, dość szeroką (4,9 cm) klingę i charakterystyczną dla lancknechtowskich mieczy jednoręcznych (tzw. katzbalgerów) dobrze zachowaną oprawę rękojeści. Okaz ten waży 2,19 kg i podobnie jak jego "więksi bracia" był przeznaczony do zadawania silnych cięć i skutecznych pchnięć.

Nieznośna lekkość miecza
Współczesny Polak ma okazję widzieć średniowieczną broń nie tylko w muzeach. Dzięki dynamicznie rozwijającemu się w naszym kraju ruchowi zrzeszającemu miłośników średniowiecza w tzw. bractwa rycerskie wielu ludzi może brać udział w odtwarzaniu "żywej historii". Często zdarza się jednak, że współcześni rycerze, korzystający z mniej lub bardziej wiernych replik średniowiecznej broni, są podejrzewani przez widzów (wypraszających miecz np. do pamiątkowego zdjęcia), że oręż ten jest zbyt lekki! Tymczasem jest odwrotnie: repliki broni, którymi walczą członkowie bractw rycerskich, są z konieczności (względy bezpieczeństwa!) stępione i ich głownie nie zwężają się tak zdecydowanie ku ostrzom, jak w oryginalnym średniowiecznym mieczu bojowym. Często przekrój poprzeczny głowni takiej repliki ma niemal formę prostokąta. Znacząco wpływa to na ciężar broni - klinga jest wyraźnie cięższa, także głowica, aby uzyskać optymalne wyważenie, musi być bardziej masywna. Trzeba dodać, że wyspecjalizowana broń turniejowa dawnych wieków mogła mieć podobną budowę - tu jeszcze raz powołajmy się na nieoceniony katalog z berlińskich zbiorów. Opisano tam bowiem dwa turniejowe miecze z XVII wieku - pierwszy liczył 95,5 cm długości przy 2,7 cm maksymalnej szerokości głowni i ważył 1,32 kg, drugi zaś miał wymiary (odpowiednio): 89 cm, 3,4 cm, a masa sięgała aż 1,82 kg!
To, że współczesne repliki są cięższe od dawnych mieczy, prawdopodobnie wynika także z różnic w technologii wyrobu - współczesne żelazo czy stal wykonane metodą przemysłową z pewnością są cięższe od materiałów wykuwanych w minionych stuleciach. Problem ten wymaga przeprowadzenia zaawansowanych badań metaloznawczych.
Na koniec tych rozważań warto zadać pytanie, czy bronią Sienkiewiczowskiego Podbipięty faktycznie tak trudno byłoby uczynić w powietrzu krzyż. Jestem pewien, że przeciętnie silny współczesny mężczyzna wykonałby dwuręcznym flambergiem nawet dziesięć podobnych ewolucji, i to bez szczególnego zmęczenia. A przecież z przedstawionego materiału wynika, że miecze konnych rycerzy były co najmniej dwukrotnie lżejsze! Z drugiej jednak strony w walce wręcz, która charakteryzuje się zazwyczaj dużą gwałtownością, operowanie tą bronią (zwłaszcza gdy miało się na sobie solidne opancerzenie) mogło być męczące. Nie dziwi więc relacja Jana Długosza o bitwie pod Koronowem, z której dowiadujemy się, że walczące wojska, aby zregenerować siły, robiły za obopólną zgodą przerwy w starciu. Wyobraźmy sobie sytuację, w której jedna ze stron jest faktycznie wyposażona w kilkakrotnie cięższe uzbrojenie zaczepne (np. dziesięciokilogramowe miecze) - przesądziłoby to o jej zupełnej klęsce.

Autor dziękuje osobom, których życzliwość przyczyniła się do powstania tego artykułu: Małgorzacie Gizińskiej (muzeum w Elblągu), Krystynie Wińskiej i Andrzejowi Koziorowi (muzeum w Nysie), a w szczególności Antoniemu Romualdowi Chodyńskiemu (muzeum w Malborku).

Tomasz Dębski - Mówią Wieki

środa, 10 października 2012

wielki leksykon broni i uzbrojenia



autor: Trubnikow Borys
tytuł: Wielki leksykon broni i uzbrojenia
tytuł oryginału: w języku rosyjskim
tłumaczenie: Makarowska Olga, Sitarski Andrzej
język: polski
wydawca: Wydawnictwo Kurpisz
kod: ISBN 83-88276-16-6
numer wydania: I
miejsce wydania: Poznań
rok wydania: 2000
liczba stron: 520
format okładki: 29 x 21 cm
rodzaj okładki: twarda
rodzaj papieru: dobrej jakości papier
rodzaj łączenia: szyte
moja ocena: 3/5

opis:

Uniwersalny słownik terminów z zakresu wiedzy o broni i uzbrojeniu (8400 haseł). Adresowany jest do znawców broni różnych dziedzin, do historyków, etnologów, archeologów, badaczy sztuki, wytwórców broni, a także tych wszystkich, którzy interesują się historią broni na świecie. Każde pojęcie, które znalazło się w leksykonie, opatrzone jest krótkim objaśnieniem, zawierającym informacje na temat materiałowego opisu przedmiotu, jego przeznaczenia, terytorium występowania wraz z określeniem narodu, który jest jego twórcą.

Jest to obecnie leksykon zawierający największą liczbę haseł, jaki ukazał się w języku polskim na naszym rynku wydawniczym dotyczący uzbrojenia. Zaletami tej książki są: duża liczba ilustracji i opisy broni niewystępującej w pracach bronioznawczych polskich autorów; katalog punc oraz obszerna bibliografia. Wadą tego leksykonu są zbyt krótkie definicje. Na stronie 126 znalazłem błąd gdzie japońską dmuchawkę nazwano - Fukia, tymczasem termin fuki-ya oznacza strzałki do tej broni poprawnie zwanej - fukidake.

zdjęcia wnętrza książki:








spis treści:

Od Wydawcy 5
Przedmowa do wydania rosyjskiego 6
Broń biała 9
Broń miotana i miotająca 115
Zbroja i uzbrojenie 153
Broń palna 197
Punce 329
Klasyfikacja broni i uzbrojenia 401
Bibliografia 493