wtorek, 24 lutego 2015

tarcza w kulturze biblijnej, część 1

TARCZA

Na całym Starożytnym Wschodzie oraz w basenie Morza Śródziemnego tarcza uchodziła za oznakę nienaruszalności i bezpieczeństwa. W rękach bogów albo ich podopiecznych tarcza miała chronić przed wszelkimi wrogami i demonami. W jednym ze starożytnych tekstów Isztar przedstawia się Arbeli jako "łaskawa tarcza" króla asyryjskiego Asarhaddona. Symbolem kultycznym egipskiej królowej wojny Neith była stylizowana tarcza ze skrzyżowanymi za nią dwiema strzałami. Allat, ciesząca się szczególnym kultem w Palmyrze, była uważana za bóstwo opiekuńcze tego miasta i przedstawiano ją zawsze - podobnie jak grecką Pallas Atenę - w hełmie, z włócznią i tarczą.

W Biblii tarcza jest symbolem bezpieczeństwa pochodzącego od Boga. Już do Abrahama Bóg powiedział: "Nie obawiaj się, Abrahamie, bo Ja jestem twoją tarczą" (Rdz 15, 1). Cały lud może się uważać za szczególnie uprzywilejowany dlatego, że Pan sam jest jego tarczą (Pwt 33, 29). Po jednym ze swych zwycięstw nad Filistynami, pełen wdzięczności Dawid nazywa swego Boga tarczą, ostoją i twierdzą (2 Sm 22, 3). Podczas gdy tarcza osłania człowieka tylko z jednej strony, to tarcza, którą jest Jahwe, chroni ze wszystkich stron. Tak należy rozumieć słowa Psalmisty: "A jednak, Panie, Ty jesteś dla mnie tarczą" (Ps 3, 4). Ale z osłony Boga będą mogli korzystać tylko ci, którzy zdecydują się żyć sprawiedliwie: "Dla prawych chowa On swą pomoc, On tarczą żyjącym uczciwie" (Prz 2, 7). Tacy nie potrzebują się lękać żadnych widziadeł nocnych ani strzał, które za dni lecą, bo Pan jest ich tarczą i puklerzem (Ps 91, 4n).

Chrześcijanin powinien wdziać na siebię zbroję Bożą, by móc się przeciwstawiać skutecznie wszelkim niebezpieczeństwom: "W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozszerzone pociski" (Ef 6, 16). Tutaj również tarcza jest symbolem opieki niebieskiej, uwarunkowanej jednak żywym i całkowitym zaufaniem Bogu.

Nawiązując do Listu do Efezjan, Jan Chryzostom także przyrównuje wiarę do tarczy. Jak tarcza jest w stanie ochronić przed rozżarzonymi pociskami, tak wiarą można pokonać wszelkie zło. W sztuce chrześcijańskiej tarcza jest atrybutem świętych bojowników (np. św. Jerzego), a także Michała Archanioła w jego walce z szatanem albo apokaliptycznym smokiem.

Lurker Manfred - Słownik obrazów i symboli biblijnych - Pallottinum - Poznań 1989 - s. 243-244

piątek, 6 lutego 2015

topór i siekiera w kulturze biblijnej, część 1

Topór lub siekiera są atrybutami apostołów: św. Mateusza, św. Macieja i św. Tadeusza. Pojawiają się one jako znak męczeństwa także w przedstawieniach wielu innych świętych. Atrybutem św. biskupa Wolfganga z Ratyzbony jest topór ciesielski, identyfikujący go jako budowniczego kościoła. 
Topór na drzewie wskazuje na kazanie pokutne św. Jana Chrzciciela. 

Seibert Jutta - Leksykon sztuki chrześcijańskiej - Jedność - Kielce 2007 - s. 326

niedziela, 1 lutego 2015

legenda o powstaniu miecza japońskiego

Legenda głosi, że pierwszy samurajski miecz wykuł niejaki Amakuni z Yamato, około 700 r. n.e. Co prawda nie ma na to żadnych wyraźnych dowodów, ale opowieść brzmi wiarygodnie, bowiem najstarsze znalezione miecze przypisywane są Yasutsunie z Hōki i datowane na około 900 r. n.e. Amakuni zaś był "starszym cechu" kowali, zatrudnionych na potrzeby cesarza i dworu.

Pewnego dnia, Amakuni, wraz synem Amakurą, stali w drzwiach kuźni, patrząc na wojsko wracające z bitwy. Minął ich cesarz, lecz nie dał nawet najmniejszego znaku, że pamięta o Amakunim. Było to dziwne, bo przy innych razach zawsze miał dla kowala jakieś dobre słowo. Amakuni z niecierpliwością czekał na jakiś objaw cesarskiej łaski. Nagle zauważył, że prawie połowa wojowników dzierżyła połamane miecze.

Wysłał syna, by zebrał naręcze zniszczonych głowni i starannie obejrzał kawałki metalu. Zauważył że miecze były źle hartowane i pękały przy silnym zetknięciu z twardą powierzchnią. Łzy nabiegły mu do oczu, kiedy przypomniał sobie subtelną naganę cesarza i powiedział do siebie: "Skoro miecz ma służyć do mocnego cięcia, to wykuję taki, który się nie złamie".

Potem wziął syna i zamknęli się w kuźni. Przez siedem dni i nocy modlili się do bogów. Później Amakuni wybrał najprzedniejszą rudę i włożył ją do pieca. Powoli, ale bez wytchnienia pracowali nad pozornie niemożliwym zadaniem. Po miesiącu, w drzwiach kuźni stanął usmolony i do cna wyczerpany kowal, ale na jego twarzy jaśniał triumfalny uśmiech. W ręku dzierżył lekko wygięty, jednosieczny miecz. Inni kowale uważali to wręcz za szaleństwo, ale wyszlifowali i wypolerowali głownię.

Przez następne miesiące Amakuni z synem wykuli dziesiątki podobnych mieczy. Wiosną następnego roku znów doszło do wojny. Amakuni, tak jak poprzednim razem, stanął w progu kuźni, żeby przypatrzeć się powracającym. Liczył pod nosem: "Jeden, dwa, trzy... dwadzieścia pięć, dwadzieścia sześć, dwadzieścia siedem... trzydzieści, trzydzieści jeden". Wszystkie miecze były jak nowe! Ani jeden nie pękł podczas walki. Cesarz uśmiechnął się i powiedział: "Jesteś prawdziwym mistrzem w swoim fachu. Miecze nas nie zawiodły". Amakuni odetchnął z ulgą i znów poczuł, że żyje pełnią życia. 
(Legenda opowiadana przez kowali z prowincji Yamato).

Yumoto John M. - Miecz samurajski, podręcznik - Diamond Books - Bydgoszcz 2004 - s. 15-16